Zdecydowana większość wiadomości, które otrzymuję od Czytelników niniejszego bloga rozpoczyna się słowami:

„Panie Adamie, mój… mąż, ojciec, syn, brat, kuzyn, wujek, narzeczony, partner, towarzysz życia, kolega, znajomy, etc.”

Nie wiem skąd taka prawidłowość się wzięła…

Czy to Panowie są zbyt leniwi, zajęci lub nie wierzą w sens podejmowania jakichkolwiek kroków prawnych w celu poprawienia swojej sytuacji, czy po prostu kierują się zasada – gdzie diabeł nie może tam babę wyśle 🙂

Jaki by to jednak powód nie był, to i tak wychodzi na jedno – to Wy drogie Panie najczęściej do mnie piszecie 🙂

Wiem, że robicie to z troski o dobro Waszych mężczyzn.

Niejednokrotnie Wasze starania zostały nagrodzone i wspólnie udało nam się sytuację prawną Waszych mężczyzn – kierowców poprawić.

W podziękowaniu za wspólną owocną współprace dedykuje Wam drogie Panie dzisiejszy wpis  i w Dniu Waszego Święta składam Wam najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia, szczęścia i jak najmniej problemów prawnych (nie tylko Waszych mężczyzn – kierowców) 🙂

Jak powszechnie wiadomo, używanie telefonu komórkowego podczas jazdy jest zabronione (i to nie tylko w Niemczech).

O perypetiach z tym związanych napiszę Ci więcej w kolejnym wpisie (zapewniam, że będzie ciekawie 🙂 ).

Dziś pragnę zwrócić Twoją uwagę na nieco inną kwestię – mianowicie na sytuację, w której telefon komórkowy można używać w samochodzie.

Okazuje się bowiem, że nie tylko Polak potrafi…

Niemiec także i to całkiem sprytnie 🙂

Zgodnie z obowiązującymi w Niemczech regulacjami zabronione jest używanie telefonu komórkowego nie tylko podczas jazdy ale nawet wówczas gdy samochód stoi ale ma włączony silnik.

Wynika z tego, że używać telefonu komórkowego w samochodzie można wyłącznie wówczas, gdy samochód ma wyłączony silnik.

Proste i logiczne 🙂

Czegoś Ci brakuje w tej historii?

No tak, racja, przecież nie ma w niej nic nadzwyczajnego…

Skomplikujmy ją więc nieco 🙂

Rozwój techniki czyni nasze samochody bezpieczniejsze, wygodniejsze i oszczędniejsze, czasami nawet bardziej przyjazne dla środowiska (no może poza samochodami jednej z niemieckich marek wyposażonymi w silnik diesla 🙂 ).

Technika pozwala nam np. zaoszczędzić paliwo i jak się okazuje może także nas uchronić od zapłacenia mandatu.

O czym mowa? O systemie START / STOP.

To takie inteligentne cudo, które automatycznie wyłącza silnik po naciśnięciu hamulca w trakcie krótkiego postoju, np. na czerwonym świetle i automatycznie ponownie włącza go, gdy wciśniemy pedał gazu.

Miałem przyjemność prowadzić samochód wyposażony właśnie w taki system i muszę przyznać, że działał on naprawdę bardzo fajnie 🙂

Samochód wyposażony również w taki inteligenty system prowadził pewien mieszkaniec Dortmundu, gdy jadąc przez miasto zatrzymał się na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. W oczekiwaniu na zielone światło postanowił skorzystać ze swojego telefonu komórkowego. Pech chciał, że dokładnie w tym momencie został przyuważony przez patrol policji i ukarany mandatem za niedozwolone korzystanie z telefonu komórkowego w samochodzie.

Ukarany mandatem kierowca nie dał za wygraną i postanowił się od niego odwołać.

W odwołaniu wskazał, że korzystanie przez niego z telefonu komórkowego było dozwolone, ponieważ w momencie, gdy z niego korzystał jego samochód nie poruszał się i miał wyłączony silnik (co nastąpiło automatycznie dzięki wspomnianemu systemowi START / STOP po zatrzymaniu samochodu na czerwonym świetle), zatem zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa używanie telefonu komórkowego w samochodzie nie było wówczas zabronione.

Przedstawiona argumentację podzielił sąd rozpatrujący odwołanie od wspomnianego mandatu (OLG Hamm) i w wyroku z dnia 28.10.2014 przyznał kierowcy rację.

Przyznasz, że argumentacja kierowcy była dość ciekawa, chociaż we mnie budzi mieszane uczucia, to kierowcy temu nie można odmówić pomysłowości 🙂

O innych ciekawych, choć nie zawsze skutecznych sposobach na uniknięcie mandatu za korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy przeczytasz już w następnym wpisie 🙂

Zastanawiam się czy też tak masz? Zawsze, gdy się gdzieś spieszę, nieważne czy rano muszę wcześniej być w pracy, czy po południu z niej wcześniej wyjść – to akurat w tym dniu wydarzy się coś nieprzewidzianego co spowoduje, że nie zdążę na czas.

Dokładnie taki był mój zeszły wtorek. Musiałem być wcześniej w pracy. Wszystko zrobiłem tak jak trzeba. Wstałem odpowiednio wcześniej. Prysznic, śniadanie, poranna toaleta – czas znakomity, wszystko pod kontrolą, wygląda na to, że zdążę tak jak to sobie zaplanowałem 🙂

Wychodzę na dwór, a tu… ŚNIEG !!!

No do jasnej Anielki… wczoraj go jeszcze nie było, jak trzeba to w Święta nigdy nie napada, a jak tylko się gdzieś spieszę, to kurczę zawsze… Ech teraz trzeba jeszcze auto odśnieżyć, a cenny czas ucieka. Wszystko przymarznięte, trzeba dodatkowo szyby skrobać… a może by tak… hmmm… tylko szyby odśnieżyć, byle by coś widzieć i można ruszać w drogę 🙂

Genialnie proste, genialnie… NIE, to zbyt nierozsądne – przecież dokładnie taką sprawę teraz prowadzę. Sprawę o odszkodowanie za zniszczenia samochodu spowodowane… oblodzonym śniegiem, który w trakcie jazdy został zwiany przez pęd powietrza na samochód jadący za nim.

Jest to niestety nierzadki obrazek w zimie

Ja wiem, mi też kiedyś nie chciało się dachu samochodu odśnieżać. No bo w sumie po co? (to, że obowiązek taki wynika bezpośrednio z przepisów ruchu drogowego przemilczę 🙂 ).

Tak było do czasu, aż kiedyś podczas ostrzejszego hamowania cały ten śnieg z dachu zsunął mi się na przednią szybę samochodu. Bezpieczne to na pewno nie było.

Na krótki moment straciłem widoczność na drodze, gdyby w tym czasie jakiś jadący przede mną samochód gwałtownie zahamował to pewnie nie zdążyłbym go w porę zobaczyć i nieszczęście byłoby gotowe. Tak samo mogłoby się stać, gdyby ta kupa śniegu z dachu mojego samochodu została zwiana na samochód jadący z mną.

W obu przypadkach to ja byłbym winny wyrządzonej szkody i to ja poniósłbym jej konsekwencje.

Jeśli więc chcesz sobie w zimie zaoszczędzić podobnych problemów, to gruntownie odśnież swój samochód zanim wyruszysz w trasę.

Co więcej, jest to Twój obowiązek bowiem zgodnie z obowiązującymi przepisami ruchu drogowego śnieg trzeba usunąć z całego auta i w żadnym razie nie może on zalegać na szybach, światłach czy dachu samochodu!

Jeżeli maiłeś pecha i Twój samochód doznał uszkodzeń, ponieważ ktoś leniwy, swojego samochodu nie odśnieżył – skontaktuj się ze mną, a z pewnością znajdziemy dla Ciebie jakieś satysfakcjonujące rozwiązanie 🙂

Blogowe podsumowanie 2016 roku

Jak powiedział mój znajomy – Święta minęły (pewnie zgodnie z narodową tradycją) niezdrowo i wesoło, a Nowy Rok przyszedł szampańskim krokiem 🙂

Nic dodać, nic ująć 🙂 aby spalić świąteczne kalorie i sylwestrowe promile zaplanowałem sobie na dziś krótki bieg przełajowy. Pogoda dopisała, mimo mroźnego powietrza, było słonecznie. Do tego jeszcze ulubiona muzyka w uszach (ostatnio niezwykle magicznie biega mi się przy rytmach Dire Straits, z Sultan of Swing na czele – polecam spróbować!) i można się zrelaksować, aby w ten nowy rok wejść z optymistycznym nastrojem.

Niestety z mojego biegu nic nie wyszło.  Zdrowie odmówiło posłuszeństwa. Stary rok pożegnałem wysoką gorączką, kaszlem i ogólnie kiepskim samopoczuciem. Od rana wygrzewam się pod kołdrą pijąc ciepłe napoje. Mam nadzieję, że wkrótce stanę na nogi, bo w 2017 roku czeka mnie wiele pracy i nowych wyzwań.

Wykrzesałem jednak z siebie trochę sił, aby jeszcze dziś przedstawić Ci tradycyjne już blogowe podsumowanie roku.

Blog nadal rozwija się znakomicie. W 2016 roku zanotowaliśmy dokładnie 96.193 wyświetlenia i (tradycyjnie już) jest to wynik znacznie lepszy, niż ten z roku poprzedniego! 🙂

Serdecznie Ci za to dziękuję!

Najchętniej czytanymi wpisami na blogu w 2016 roku były:

Co ciekawe w tym zestawieniu nic od 2015 roku się nie zmieniło – chyba muszę być bardziej kreatywny w 2017 roku 🙂

Przy okazji tego wpisu, zauważyłem, że w 2016 roku obiecałem Ci e-booka o dochodzeniu odszkodowań w Niemczech. Ze wstydem przyznaje, że z tego postanowienia się nie wywiązałem.  Przenoszę je zatem na ten rok 🙂

Na koniec życzę Tobie i Twoim bliskim przede wszystkim dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności w 2017 roku.

Do zobaczenia na blogu – mam nadzieję, że będziesz moim częstym gościem 🙂

Ja uciekam pod kołdrę nadal się kurować…

„Dobry adwokat walczy z prawem, a nie dobry akceptuje je jak jest i jest słaby a tym samym niepomocny…”

Taką właśnie wiadomość otrzymałem ostatnio od Pana Przemysława – jednego z Czytelników niniejszego bloga, gdy odmówiłem mu pomocy w ominięciu obowiązku zdawania MPU w Niemczech.

Przyznam szczerze, że zamurowało mnie… zadałem sobie wówczas pytanie, czy jest to tylko odosobniona opinia, czy też może jest to powszechne oczekiwanie potencjalnych klientów?

Pragnę abyś wiedział, iż w swojej pracy zawodowej jak i w życiu codziennym kieruję się zasadą, że prawa się przestrzega, a nie z nim walczy.

Dla mnie dobry prawnik to taki, który dba o dobro swoich klientów, a przy tym także jest skuteczny – wszystko jednak zgodnie z prawem.

Zatem, gdy już złamałeś prawo i przychodzisz do mnie po pomoc prawną oczekując, że pomogę Ci je dalej łamać – to trafiłeś pod zły adres.

Nie oznacza to, że nie będę starał się wykorzystywać luk w prawie na Twoją korzyść – z powodzeniem robię to od dawna, o czym wielu Czytelników bloga przekonało się na własnej skórze 🙂

Jeśli wiec oczekujesz profesjonalnej pomocy prawnej, w ramach której należycie zadbam o Twoje interesy i nie narażę Cię na dodatkowe konsekwencje prawne – to serdecznie zapraszam do kontaktu.

P.S.

Wszystkim tym, którzy podzielają zdanie Pana Przemysława dedykuję piosenkę zespołu The Clash „I fought the law” i odsyłam ich do konkurencji 🙂