Dostałeś niemiecki nakaz karny (Strafbefehl), a w nim grzywna (Geldstrafe) przyprawiająca o zawrót głowy?

Zastanawiasz się co robić?

Co będzie, jeśli nie zapłacisz tej grzywny w terminie?

A może nie płacić… co wtedy?

Czy w ogóle niemieckie władze są w stanie wyegzekwować tę grzywnę od Ciebie?

Rożne myśli krążą Ci po głowie…

Pociesz się, że nie tylko Tobie 🙂

Niemal codziennie jestem pytany o tę kwestię przez Czytelników mojego bloga.

Terminowa zapłata grzywny

Oczywiście najlepiej zapłacić grzywnę w terminie. Na zapłatę grzywny masz czas 4 tygodni od dnia otrzymania nakazu karnego.

Po uprawomocnieniu się nakazu karnego otrzymasz z prokuratury prowadzącej sprawę dokładne wyliczenie grzywny wraz z powstałymi kosztami postępowania oraz wszelkimi danymi potrzebnymi do dokonania wpłaty.

Jeśli wówczas w całości zapłacisz grzywnę oraz naliczone koszty postępowania to Twoje problemy w tym zakresie się zakończą.

Co robić, gdy dostałeś grzywnę i nie stać Cię na jej zapłacenie?

Z całą pewnością mogę Ci napisać, że niepłacenie grzywny to bardzo kiepski pomysł.

Jeśli nie zapłacisz grzywny, to władze niemieckie nie będą jej od Ciebie egzekwowały…

Nie znaczy to jednak, że Ci się upiecze.

Właściwie to będzie jeszcze gorzej

Areszt zamiast grzywny

Zgodnie z przepisem § 43 niemieckiego kodeksu karnego (StGB) w przypadku niezapłacenia grzywny w terminie zostanie ona automatycznie zamieniona na… karę pozbawienia wolności!!!

Jak to wygląda w praktyce?

Abyś mógł lepiej to wszystko zrozumieć najpierw wytłumaczę Ci jak w ogóle wymierza się grzywnę w Niemczech (zresztą w Polsce jest to bardzo podobnie robione).

Grzywna wymierzana jest w stawkach dziennych, przy czym pojedyncza stawka dzienna ma określoną wysokość. Iloczyn stawek dziennych i wysokość pojedynczej stawki dziennej daje kwotę grzywny.

ilość stawek dziennych (ST) x wysokość stawki dziennej (WST) = grzywna (G)

[ST x WST = G]

Jeśli więc np. dostałeś grzywnę w wymiarze 60 stawek dziennych, a wysokość pojedynczej stawki dziennej określono na 30 euro to łączna wysokość grzywny wyniesie wówczas 1.800 euro.

 [czyli w naszym przykładzie: 60 x 30 EUR = 1.800 EUR]

Jeśli grzywny określonej w powyższy sposób nie zapłacisz w terminie, to zostanie ona zamieniona na areszt. Przelicznik jest tu bardzo prosty –  jedna stawka dzienna grzywny (ST) odpowiada jednemu dniowi pozbawienia wolności (DPW).

jedna stawka dzienna (ST) = jeden dzień pozbawienia wolności (DPW)

[1 ST = 1 DPW]

Czyli w naszym przykładzie, jeśli nie uiściłbyś grzywny w terminie to zostałaby ona zamieniona na 60 dni aresztu:

60 ST = 60 DPW

Myślę, że warto sobie takich „przyjemności” oszczędzić 😊

Jak to zrobić? Na szczęście wybór jest w Twoich rękach.

Wniosek o raty

W takim przypadku, aby uchronić się od aresztu, powinieneś złożyć wniosek o rozłożenie płatności grzywny na raty.

Odpowiednio napisany wniosek to niemal gwarancja sukcesu 🙂

We wniosku musisz dokładnie wskazać swoją sytuację finansową.

Musisz zatem napisać ile zarabiasz netto (czyli „na rękę”), jakie masz wydatki na mieszkanie (czynsz, prąd, ogrzewanie itp.), czy masz jakieś kredyty, czy masz dzieci na utrzymaniu, czy jesteś zobowiązany do płacenia alimentów itp.

Jeśli szczęśliwie pozostajesz w związku małżeńskim to musisz podać także dochody swojej drugiej (lepszej) połowy 🙂

Powinieneś też zaproponować wysokość raty, którą chciałbyś (/jesteś w stanie) płacić oraz termin jej zapłaty.

Pamiętaj – wniosek taki musi być sporządzony w języku niemieckim, czyli w języku urzędowym obowiązującym w Niemczech.

Jeśli nie władasz dobrze tym językiem to nie wahaj się skorzystać z profesjonalnej pomocy w sporządzeniu takiego wniosku.

Korzystanie z wszelkiego rodzaju tłumaczy internetowych lub tym podobnych środków może Cie znacznie oddalić od sukcesu.

Zawsze też możesz z taką prośbą zwrócić się do mnie 😊

Sporządziłem już co najmniej kilkadziesiąt takich wniosków… i jak dotychczas mogę pochwalić się 100% skutecznością w ich pozytywnym rozpatrywaniu 😊

Jeśli Twój wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie – to wówczas będziesz musiał regularnie płacić raty, do których się zobowiązałeś.

Jeśli nie dotrzymasz tej umowy – tj. nie zapłacisz którejkolwiek z rat w terminie, to wówczas taka ugoda w sprawie spłaty grzywny w ratach przestanie obowiązywać i będziesz musiał zapłacić całość pozostałą do spłaty (względnie będzie groził Ci areszt w wymiarze równym stawkom dziennym pozostałym do spłaty grzywny).

W razie problemów – nie wahaj się skontaktować ze mną 😊

Zdecydowana większość wiadomości z prośbami o pomoc, które otrzymuję od Czytelników niniejszego bloga rozpoczyna się słowami:

„Panie Adamie, mój… mąż, ojciec, syn, brat, kuzyn, wujek, narzeczony, partner, towarzysz życia, kolega, znajomy, etc.”

Nie wiem skąd taka prawidłowość się wzięła…

Czy to Panowie są zbyt leniwi, zajęci lub nie wierzą w sens podejmowania jakichkolwiek kroków prawnych w celu poprawienia swojej sytuacji, czy po prostu kierują się zasada – gdzie diabeł nie może tam babę wyśle 🙂

Jaki by to jednak powód nie był, to i tak wychodzi na jedno – to Wy drogie Panie najczęściej do mnie piszecie 🙂

Wiem, że robicie to z troski o dobro Waszych mężczyzn.

Niejednokrotnie Wasze starania zostały nagrodzone i wspólnie udało nam się sytuację prawną Waszych mężczyzn – kierowców poprawić.

W podziękowaniu za wspólną owocną współprace dedykuje Wam drogie Panie dzisiejszy wpis  i w Dniu Waszego Święta składam Wam najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia, szczęścia i jak najmniej problemów prawnych (nie tylko Waszych mężczyzn – kierowców) 🙂

Jak powszechnie wiadomo, używanie telefonu komórkowego podczas jazdy jest zabronione (i to nie tylko w Niemczech).

O perypetiach z tym związanych napiszę Ci więcej w kolejnym wpisie (zapewniam, że będzie ciekawie 🙂 ).

Dziś pragnę zwrócić Twoją uwagę na nieco inną kwestię – mianowicie na sytuację, w której telefon komórkowy można używać w samochodzie.

Okazuje się bowiem, że nie tylko Polak potrafi…

Niemiec także i to całkiem sprytnie 🙂

Zgodnie z obowiązującymi w Niemczech regulacjami zabronione jest używanie telefonu komórkowego nie tylko podczas jazdy ale nawet wówczas gdy samochód stoi ale ma włączony silnik.

Wynika z tego, że używać telefonu komórkowego w samochodzie można wyłącznie wówczas, gdy samochód ma wyłączony silnik.

Proste i logiczne 🙂

Czegoś Ci brakuje w tej historii?

No tak, racja, przecież nie ma w niej nic nadzwyczajnego…

Skomplikujmy ją więc nieco 🙂

Rozwój techniki czyni nasze samochody bezpieczniejsze, wygodniejsze i oszczędniejsze, czasami nawet bardziej przyjazne dla środowiska (no może poza samochodami jednej z niemieckich marek wyposażonymi w silnik diesla 🙂 ).

Technika pozwala nam np. zaoszczędzić paliwo i jak się okazuje może także nas uchronić od zapłacenia mandatu.

O czym mowa? O systemie START / STOP.

To takie inteligentne cudo, które automatycznie wyłącza silnik po naciśnięciu hamulca w trakcie krótkiego postoju, np. na czerwonym świetle i automatycznie ponownie włącza go, gdy wciśniemy pedał gazu.

Miałem przyjemność prowadzić samochód wyposażony właśnie w taki system i muszę przyznać, że działał on naprawdę bardzo fajnie 🙂

Samochód wyposażony również w taki inteligenty system prowadził pewien mieszkaniec Dortmundu, gdy jadąc przez miasto zatrzymał się na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. W oczekiwaniu na zielone światło postanowił skorzystać ze swojego telefonu komórkowego. Pech chciał, że dokładnie w tym momencie został przyuważony przez patrol policji i ukarany mandatem za niedozwolone korzystanie z telefonu komórkowego w samochodzie.

Ukarany mandatem kierowca nie dał za wygraną i postanowił się od niego odwołać.

W odwołaniu wskazał, że korzystanie przez niego z telefonu komórkowego było dozwolone, ponieważ w momencie, gdy z niego korzystał jego samochód nie poruszał się i miał wyłączony silnik (co nastąpiło automatycznie dzięki wspomnianemu systemowi START / STOP po zatrzymaniu samochodu na czerwonym świetle), zatem zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa używanie telefonu komórkowego w samochodzie nie było wówczas zabronione.

Przedstawiona argumentację podzielił sąd rozpatrujący odwołanie od wspomnianego mandatu (OLG Hamm) i w wyroku z dnia 28.10.2014 przyznał kierowcy rację.

Przyznasz, że argumentacja kierowcy była dość ciekawa, chociaż we mnie budzi mieszane uczucia, to kierowcy temu nie można odmówić pomysłowości 🙂

O innych ciekawych, choć nie zawsze skutecznych sposobach na uniknięcie mandatu za korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy przeczytasz już w następnym wpisie 🙂

Zastanawiam się czy też tak masz? Zawsze, gdy się gdzieś spieszę, nieważne czy rano muszę wcześniej być w pracy, czy po południu z niej wcześniej wyjść – to akurat w tym dniu wydarzy się coś nieprzewidzianego co spowoduje, że nie zdążę na czas.

Dokładnie taki był mój zeszły wtorek. Musiałem być wcześniej w pracy. Wszystko zrobiłem tak jak trzeba. Wstałem odpowiednio wcześniej. Prysznic, śniadanie, poranna toaleta – czas znakomity, wszystko pod kontrolą, wygląda na to, że zdążę tak jak to sobie zaplanowałem 🙂

Wychodzę na dwór, a tu… ŚNIEG !!!

No do jasnej Anielki… wczoraj go jeszcze nie było, jak trzeba to w Święta nigdy nie napada, a jak tylko się gdzieś spieszę, to kurczę zawsze… Ech teraz trzeba jeszcze auto odśnieżyć, a cenny czas ucieka. Wszystko przymarznięte, trzeba dodatkowo szyby skrobać… a może by tak… hmmm… tylko szyby odśnieżyć, byle by coś widzieć i można ruszać w drogę 🙂

Genialnie proste, genialnie… NIE, to zbyt nierozsądne – przecież dokładnie taką sprawę teraz prowadzę. Sprawę o odszkodowanie za zniszczenia samochodu spowodowane… oblodzonym śniegiem, który w trakcie jazdy został zwiany przez pęd powietrza na samochód jadący za nim.

Jest to niestety nierzadki obrazek w zimie

Ja wiem, mi też kiedyś nie chciało się dachu samochodu odśnieżać. No bo w sumie po co? (to, że obowiązek taki wynika bezpośrednio z przepisów ruchu drogowego przemilczę 🙂 ).

Tak było do czasu, aż kiedyś podczas ostrzejszego hamowania cały ten śnieg z dachu zsunął mi się na przednią szybę samochodu. Bezpieczne to na pewno nie było.

Na krótki moment straciłem widoczność na drodze, gdyby w tym czasie jakiś jadący przede mną samochód gwałtownie zahamował to pewnie nie zdążyłbym go w porę zobaczyć i nieszczęście byłoby gotowe. Tak samo mogłoby się stać, gdyby ta kupa śniegu z dachu mojego samochodu została zwiana na samochód jadący z mną.

W obu przypadkach to ja byłbym winny wyrządzonej szkody i to ja poniósłbym jej konsekwencje.

Jeśli więc chcesz sobie w zimie zaoszczędzić podobnych problemów, to gruntownie odśnież swój samochód zanim wyruszysz w trasę.

Co więcej, jest to Twój obowiązek bowiem zgodnie z obowiązującymi przepisami ruchu drogowego śnieg trzeba usunąć z całego auta i w żadnym razie nie może on zalegać na szybach, światłach czy dachu samochodu!

Jeżeli maiłeś pecha i Twój samochód doznał uszkodzeń, ponieważ ktoś leniwy, swojego samochodu nie odśnieżył – skontaktuj się ze mną, a z pewnością znajdziemy dla Ciebie jakieś satysfakcjonujące rozwiązanie 🙂

Blogowe podsumowanie 2016 roku

Jak powiedział mój znajomy – Święta minęły (pewnie zgodnie z narodową tradycją) niezdrowo i wesoło, a Nowy Rok przyszedł szampańskim krokiem 🙂

Nic dodać, nic ująć 🙂 aby spalić świąteczne kalorie i sylwestrowe promile zaplanowałem sobie na dziś krótki bieg przełajowy. Pogoda dopisała, mimo mroźnego powietrza, było słonecznie. Do tego jeszcze ulubiona muzyka w uszach (ostatnio niezwykle magicznie biega mi się przy rytmach Dire Straits, z Sultan of Swing na czele – polecam spróbować!) i można się zrelaksować, aby w ten nowy rok wejść z optymistycznym nastrojem.

Niestety z mojego biegu nic nie wyszło.  Zdrowie odmówiło posłuszeństwa. Stary rok pożegnałem wysoką gorączką, kaszlem i ogólnie kiepskim samopoczuciem. Od rana wygrzewam się pod kołdrą pijąc ciepłe napoje. Mam nadzieję, że wkrótce stanę na nogi, bo w 2017 roku czeka mnie wiele pracy i nowych wyzwań.

Wykrzesałem jednak z siebie trochę sił, aby jeszcze dziś przedstawić Ci tradycyjne już blogowe podsumowanie roku.

Blog nadal rozwija się znakomicie. W 2016 roku zanotowaliśmy dokładnie 96.193 wyświetlenia i (tradycyjnie już) jest to wynik znacznie lepszy, niż ten z roku poprzedniego! 🙂

Serdecznie Ci za to dziękuję!

Najchętniej czytanymi wpisami na blogu w 2016 roku były:

Co ciekawe w tym zestawieniu nic od 2015 roku się nie zmieniło – chyba muszę być bardziej kreatywny w 2017 roku 🙂

Przy okazji tego wpisu, zauważyłem, że w 2016 roku obiecałem Ci e-booka o dochodzeniu odszkodowań w Niemczech. Ze wstydem przyznaje, że z tego postanowienia się nie wywiązałem.  Przenoszę je zatem na ten rok 🙂

Na koniec życzę Tobie i Twoim bliskim przede wszystkim dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności w 2017 roku.

Do zobaczenia na blogu – mam nadzieję, że będziesz moim częstym gościem 🙂

Ja uciekam pod kołdrę nadal się kurować…