Długi weekend kwietniowo-majowy trwa w najlepsze. Ja rozpocząłem go już w piątek, wyjazdem do Brukseli na coroczne seminarium naukowe Zrzeszenia Polskojęzycznych Prawników w Niemczech – VPJ.

Zrzeszenie to, jak sama nazwa wskazuje, skupia polskojęzycznych prawników, działających głównie w Niemczech. Raz w roku w ramach VPJ organizowane jest seminarium naukowe, na którym prawnicy w nim zrzeszeni mają okazję wymienić się swoimi doświadczeniami oraz zaktualizować swoją wiedzę prawniczą.

Na szkoleniu nigdy nie brakuje znakomitych gości – praktyków prawa, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą. Tematem tegorocznego wykładu były aktualne tendencje w rozwoju prawa europejskiego.

Dotychczasowe szkolenia, w których miałem zaszczyt wziąć udział (po raz pierwszy w 2013 roku), odbywały się pod patronatem honorowym Konsulatu RP w Kolonii. W tym roku odbyła się jednak sesja wyjazdowa do stolicy Belgii – Brukseli.

Dwudniowe weekendowe szkolenie poprzedziły oficjalne wizyty w Parlamencie Europejskim oraz w Ambasadzie Polskiej w Belgii, gdzie niezwykle serdecznie przyjął nas Pan Konsul Ireneusz Bechenek.

Obie te wizyty zrobiły na mnie ogromne wrażenie i na pewno jeszcze długo będę je wspominał 😊

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Część mniej oficjalna – często najważniejsza, na której zdobywa się najcenniejsze znajomości i kontakty biznesowe – odbyła się wieczorem już w luźniejszej atmosferze, przy belgijskim piwie oraz innych kulinarnych specjałach 😊

Pogoda dopisała, wrażenia niesamowite. Bruksela jest przepiękna i mimo, iż jest to niemałe miasto, to ma bardzo przyjemny kameralny klimat.

Jeśli tylko będziesz miał okazję – to szczerze polecam Ci wycieczkę do Brukseli. Jest co zwiedzać i na pewno będziesz tą wyprawą zachwycony 😊

Sam planuję tam wrócić w najbliższej przyszłości – na mojej liście rzeczy „do zobaczenia” znajduje się m.in. brukselskie muzeum komiksu 😊

A za miesiąc powtórka z rozrywki – tym razem w Warszawie, na web-lex Meeting 2018, czyli spotkaniu blogujących prawników 😊

No tak, teraz już wiesz, że to tajemnicze pismo z Niemiec, które właśnie otrzymałeś, zatytułowane „Strafbefehl”, to nakaz karny.

Tylko co to dla Ciebie oznacza?

Czym właściwie jest ten nakaz karny?

Co z niego wynika?

Jakie konsekwencje niesie on za sobą i co właściwe powinieneś z nim zrobić?

Czym jest nakaz karny w Niemczech (Strafbefehl)

Jest to forma rozstrzygnięcia sprawy karnej prowadzonej w tzw. trybie nakazowym – jaśniej pisząc w trybie przyspieszonym i uproszczonym.

Postępowanie nakazowe to szczególny tryb karania za popełnienie na terenie Niemiec niektórych przestępstw, np. prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, jazdy bez uprawnień czy ucieczki z miejsca wypadku.

O prowadzeniu sprawy w tym trybie decydują przede wszystkim względy ekonomiczne (jest szybciej i taniej).

W uproszczeniu tryb ten polega na tym, że sąd nie przeprowadza czasochłonnej i kosztownej rozprawy, a jedynie na podstawie materiałów zebranych przez prokuraturę wydaje orzeczenie w sprawie.

Nakaz karny wydawany jest więc przez sąd niejako na wniosek prokuratury.

W trybie tym nie odbywa się więc tradycyjne postępowanie przed sądem (z przesłuchaniem świadków, uzyskiwaniem opinii biegłego etc.). Gdy prokuratura, prowadząc przeciwko Tobie postępowanie karne uzna, że zebrane przez nią dowody w wystarczającym stopniu uzasadniają ukaranie Cię, to skieruje odpowiedni wniosek do sądu – a gdy sąd uzna taki wniosek za zasadny, zatwierdzi go wydając nakaz karny.

Z tego też powodu, w postępowaniu nakazowym nie zostaniesz wezwany na rozprawę w celu przesłuchania przez sąd – a o rozstrzygnięciu dowiesz się dopiero, gdy fizycznie otrzymasz nakaz karny.

Doręczenie nakazu karnego

Nakaz karny zostanie Ci doręczony drogą pocztową na wskazany przez Ciebie adres (w praktyce na taki, którym aktualnie dysponuje policja / prokuratura prowadząca sprawę karną przeciwko Tobie), względnie zostanie on doręczony Twojemu pełnomocnikowi do doręczeń w Niemczech (którego najczęściej nieświadomie ustanowisz podczas zatrzymania), a ten następnie prześle Ci go pocztą zwykłą na Twój adres (także polski).

Dzień doręczenia nakazu karnego jest niezwykle istotny, gdyż właśnie od tego dnia liczony jest termin uprawomocnienia się nakazu karnego / termin na wniesienie środka odwoławczego.

Konsekwencje wynikające z nakazu karnego

Ponieważ nakaz karny jest formą rozstrzygnięcia postępowania karnego – to raczej nic dobrego dla Ciebie w nim się znajdować nie będzie.

W nakazach karanych wydawanych w sprawach dotyczących jazdy po wpływem (alkoholu lub innych środków odurzających), jazdy bez uprawnień lub ucieczki z miejsca wypadku najczęstszymi sankcjami są:

W przypadku jazdy bez uprawnień nie grozi oczywiście utrata uprawnień do jazdy – bo tych się przecież nie ma. Tutaj poza wysoką grzywną jest jednak możliwe nałożenie lub wydłużenie okresu karencji na ich odzyskanie.

Powyższe nie wyklucza też oczywiście innych sankcji np. przepadku, konfiskaty.

W skrajnych przypadkach w nakazie karnym, możliwe jest także orzeczenie kary pozbawienia wolności do jednego roku w zawieszeniu.

Jak widzisz, mimo, że nakaz karny wydawany jest w trybie uproszczonym, to konsekwencje z niego wynikające mogą być bardzo dotkliwe i z całą pewnością nie wolno Ci go bagatelizować.

Nakaz karny – i o teraz?

Skoro już otrzymałeś nakaz karny to z pewnością zastanawiasz się co z nim zrobić?

Generalnie możliwości działania masz właściwie tylko dwie, tj. albo pogodzić się z losem i przyjąć nakaz karny na tzw. klatę, czyli zaakceptować go w całości albo się od niego odwołać.

Zatem zaakceptować czy odwoływać się?

Odpowiedź na to pytanie niestety nie jest łatwa – i zawsze trzeba ją rozpatrywać indywidualnie w odniesieniu do konkretnego przypadku.

Sam musisz wiedzieć na ile Twoje przewinienie było zawinione i czy są jakieś rozsądne argumenty na Twoją obronę, względnie czy z konsekwencjami wynikającymi z nakazu karnego będziesz mógł spokojnie żyć.

To co dla Ciebie jest korzystne, dla innej osoby będzie nie do przyjęcia i odwrotnie.

Niejednokrotnie taka decyzja będzie wymagała konsultacji z prawnikiem lub uzyskania pełnego wglądu w akta sprawy (co w praktyce i tak wiąże się z koniecznością zatrudnienia adwokata w Niemczech).

Aby Ci ten wybór nieco ułatwić – w kolejnych artykułach bardziej szczegółowo opiszę Ci z czym konkretnie wiąże się akceptacja nakazu karnego oraz jakie możliwości niesie za sobą odwołanie od nakazu karnego (złożenie sprzeciwu).

Zapraszam już wkrótce 😊

Listonosz zawsze puka dwa razy, najpierw do drzwi, a potem drugi raz 😊

Dowcip ten na pewno skojarzysz ze znanym filmem „The Postman Always Rings Twice” – choć przy oryginalnym tłumaczeniu jego tytułu byłby on pozbawiony sensu 😊

Dlatego mam też dla Ciebie drugą wersję…

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy. Pierwszy raz, gdy jesteś w pracy, drugi, gdy korzystasz z łazienki 😊

Problematyka na czasie – zwłaszcza w okresie przedświątecznym, gdy poczta ma pełne ręce roboty.

Nie ma chyba nic bardziej wkurzającego, gdy w skrzynce pocztowej znajdziesz awizo z przesyłką poleconą do odbioru.

Zwłaszcza, gdy na upragnioną przesyłkę czekałeś długi czas, a pech chciał, że minąłeś się z listonoszem czy kurierem.

Teraz na dodatek czeka Cię nieplanowana wycieczka na pocztę po odbiór przesyłki, niecierpliwe czekanie w kolejce i nierzadko nerwy…

Pocztą możesz przecież otrzymać nie tylko kartki z życzeniami świątecznymi czy wymarzone produkty zakupione w sklepie internetowym, ale także mniej przyjemne treści…

Jeśli nic ostatnio nie zamawiałeś… to któż mógł do Ciebie wysłać list polecony?

Kartek świątecznych nie wysyła się przecież listem poleconym…

Zaraz, zaraz – przypominasz sobie pewne zdarzenie, gdy byłeś w pracy za granicą.

Nie, od tego czasu minęło już parę miesięcy i była cisza, to nie może być to.

W końcu to było tylko małe otarcie samochodu na parkingu, nikt tego nie widział…

Przecież odjechałeś od razu z parkingu…

Nie! To na pewno nie o to chodzi.

A może jednak?

Czekanie w kolejce dłuży się… masz wrażenie, że czas stanął w miejscu…

Przed Tobą jeszcze tylko jedna osoba w kolejce.

Świetnie, nie powinno potrwać to już zbyt długo i wreszcie odbierzesz swoją przesyłkę. Sprawa się wyjaśni i będzie po strachu.

Czekasz i czekasz…

No tak, tą ostatnią osobą przed Tobą w kolejce była starsza Pani, która akurat dziś postanowiła na poczcie zapłacić swoje miesięczne rachunki…

Dziś chyba nie jest Twój szczęśliwy dzień.

Czemu oni nie robią przelewów przez Internet, tylko zawsze płacą rachunki, gdy ja jestem w kolejce? – pomyślałeś.

Wreszcie jesteś przy okienku, podajesz awizo.

Pracownica poczty ospale zaczyna szukać listu… dwa razy dopytuje Cię o nazwisko, potem o adres. Niestety przesyłki znaleźć nie może…

– A kiedy Pan to awizo otrzymał? – pyta zrezygnowana.

– Wczoraj? Aha, to list musi gdzieś tu być…

– Ach, już wiem! Sprawdzę jeszcze w zagranicznych! – odpowiada.

– Mam! Wreszcie znalazłam! Polecony do Pana z Niemiec. – krzyczy z radością wracając ze złowrogo wyglądającą żółtą podłużną kopertę formatu DL.

Uśmiechasz się do niej niemrawo, jednak na sam widok tej koperty serce zaczyna Ci szybciej bić.

Kwitujesz i czym prędzej wychodzisz z poczty.

Wreszcie jesteś na świeżym powietrzu.

Bierzesz głęboki oddech i pospiesznie rozrywasz kopertę…

Z pewnością to jakieś pismo urzędowe – oceniasz na pierwszy rzut oka.

Widać jakiś herb, całość napisana w języku niemieckim.

Twoją uwagę od razu przykuwa napisany tłustym drukiem złowrogo brzmiący wyraz „Strafbefehl”, w dalszej treści rozpoznajesz jeszcze tylko liczby i pojedyncze słowa „9 Monate” i „2.400 Euro”.

Niestety nic z tego nie rozumiesz…

Co u diabła może to oznaczać? – zastanawiasz się w duchu.

Jeśli miałeś szczęście to dołączono także polskie tłumaczenie tego pisma albo przynajmniej informację o przysługujących Ci prawach.

Jeśli nie, to z pomocą internetowego tłumacza lub znajomego znającego język niemiecki z różnym skutkiem będziesz próbował dowiedzieć się co to za tajemnicze pismo otrzymałeś.

Być może ta potrzeba doprowadziła Cię także do mojego bloga 😊

Skoro tak, to teraz już wiesz, że tajemnicze pismo, które właśnie otrzymałeś z Niemiec, zatytułowane „Strafbefehl” to nakaz karny.

Skoro go otrzymałeś, to niestety nic dobrego z tego nie wynika.

Pociesz się, że na pewno nie byłeś jedyny.

Na szczęście konsekwencje wynikające z nakazu karnego nierzadko udaje się załagodzić.

O szczegółach przeczytasz w kolejnych artykułach na blogu 😊

W ten Świąteczny poranek życzę Ci dużo uśmiechu, pogody ducha, zdrowia, szczęścia, pomyślności i jak najmniej problemów (prawnych) na co dzień 😊

 

Ponieważ dziś jest także Prima Aprilis to na rozluźnienie i dobry humor zamieszczam znalezioną w internecie listę zawierającą autentyczne (podobno) opisy wypadków samochodowych sporządzone przez kierowców w protokołach zgłoszeniowych do ubezpieczycieli:

  1. Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego nie mam.
  2. Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
  3. Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione, kiedy wystawiłem przez nie rękę.
  4. Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.
  5. Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
  6. Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w nasyp.
  7. Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
  8. Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem w niego.
  9. Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi uderzyła w mój przód.
  10. Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.
  11. Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem wypadek.
  12. Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem przechodnia.
  13. Mój samochód był legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd.
  14. Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
  15. Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.
  16. Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy, kiedy go stuknąłem.
  17. Przechodzień nie miał żadnego pomysłu, którędy uciekać, więc go przejechałem.
  18. Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.
  19. Kiedy wróciłam do samochodu to okazało się, że on umyślnie albo nieumyślnie zniknął.
  20. Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek.
  21. Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
  22. Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
  23. Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią.
  24. Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek – była 7:05.
  25. W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę ciężarówki i przyczepę.
  26. Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.
  27. Cały dzień byłem na zakupach – kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to żywopłot wyrósł jak grzy po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.
  28. Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.
  29. Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu, gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.
  30. Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz. (i w ryj dostała dopis A.S.).
  31. Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza.
  32. Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z pomocą drogową, moje radio zniknęło.
  33. Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.
  34. Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałam.
  35. Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem.
  36. Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię.
  37. Kierowca, który przejechał człowieka: “Podszedłem do leżącego pieszego i stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie”.
  38. Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala.
  39. Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił się od dachu mojego samochodu.
  40. Motorniczy tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania zwrotnicy: “Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię”.
  41. Świadek potrącenia pieszego: “Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2 do 3 metrów leci, znany mi osobiście, mieszkaniec Orzechowa”.
  42. Piesza potrącona przez samochód: “Stwierdziłam, że nie mam butów na nogach. Okazało się, że jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku”.
  43. Potrąciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany.
  44. Świadek potrącenia pieszego: “Usłyszałem, jak Przemek krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: STÓJ”.
  45. Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem.
  46. Podczas przesłuchania:

Pytanie: “Czy próbował pan dać ostrzeżenie?”

Odpowiedź ubezpieczonego: “Tak, klaksonem”

Pytanie: “Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?”

Odpowiedź ubezpieczonego: “Tak. Zrobiła muuuuuu”

  1. Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.
  2. Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu.
  3. W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co wjechałem w auto przede mną.
  4. Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie w rowie dwie zabłąkane krowy.
  5. Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.
  6. Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia.
  7. Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.
  8. Wiedziałam, że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, że coś się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził.
  9. Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie.
  10. Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe, zezowate małpy. Gruban małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu leśnym z anteną w pysku.
  11. Sprawca wypadku: “To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem na pewno na czwartym albo na piątym biegu”.
  12. Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść.
  13. Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale ona nie chciała podać swoich personaliów.
  14. Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy wjechałem w auto przede mną.
  15. Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz, stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę.
  16. Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?

Zmarł wybitny polski prawnik.

Profesor Ryszard M. Małajny zmarł w dniu 16 lutego 2018 roku w wieku 64 lat.

Był wybitnym konstytucjonalistą oraz specjalistą w zakresie doktryn politycznych i prawnych oraz prawa wyznaniowego, od lat związanym z Wydziałem Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.

O śmierci profesora Ryszarda M. Małajnego dowiedziałem się dopiero wczoraj szukając na stronie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego informacji o jego dyżurze.

Wiadomość ta bardzo mnie przygnębiła.

Profesor Ryszard M. Małajny był moim promotorem. To właśnie pod jego kierownictwem napisałem (i obroniłem) pracę magisterską z zakresu prawa konstytucyjnego.

Pod jego patronatem planowałem także napisać pracę doktorską…

Profesor Ryszard M. Małajny był niezwykle charyzmatyczną postacią, a przy tym osobą z dużym dystansem do samego siebie.

Na zawsze pozostanie on w mojej pamięci jako człowiek bardzo pogodny, uprzejmy i sprawiedliwy.

Zawsze, gdy się z nim witałem (zresztą nie tylko ja), to na moje „dzień dobry”, odpowiadał, krótkim: „Cześć!”.

Nigdy nie zapomnę egzaminu z historii doktryn politycznoprawnych (jeden z tzw. egzaminów nie do przejścia na ówczesnym WPiA UŚ), który u niego zdawałem i który zdałem tylko i wyłącznie dzięki pomocy… samego profesora.

To co mi wówczas powiedział, ta lekcja, której mi wówczas udzielił (dosadnej pisząc – kopniaka w tyłek lub zimny prysznic jaki od niego wówczas otrzymałem), całkowicie zmieniło moje podejście do studiowania i ukształtowało mnie później jako prawnika.

Zdradzę tylko tyle, że na koniec, gdy wpisywał do mojego indeksu pozytywną ocenę z egzaminu, zasugerował mi, abym w podziękowaniu udał się do najdalszego sanktuarium maryjnego jakie zna, a które jest w… Guadalupe w Meksyku 🙂

Albo, gdy kilka lat później, napisałem do niego arcydługiego maila z prośbą o umożliwienie mi obrony pracy magisterskiej w możliwie szybkim terminie, abym dzięki temu zdążył jeszcze w tym samym roku podejść do egzaminu wstępnego na aplikację adwokacją, podkreślając jakie to dla mnie ważne i wskazując niezliczoną ilość argumentów za tym przemawiających, zgodził się bez problemu, odpowiadając mi tylko jednym słowem: „dobra”.

Taki właśnie był Pan Profesor. Człowiek bardzo życzliwy i pomocny.

Osobiście wiele mu zawdzięczam.

Dziękuję Profesorze!

P.S.

Legendarne były również przykazania egzaminacyjne Prof. Ryszarda M. Małajnego (wisiały one obok jego gabinetu oraz na stronie internetowej jego katedry) – ku Pamięci Profesora zamieszczam je poniżej.

PRZYKAZANIA EGZAMINACYJNE

  1. Nie telefonuj do Egzaminatora w sprawach egzaminacyjnych, a tym bardziej nie zlecaj tego rodzicom, sąsiadom, teściowej czy swemu spowiednikowi. Pamiętaj, że telefon Egzaminatora to nie informacja, zegarynka, „gorąca linia”, telefon zaufania, pogotowie psychiatryczne itp.
  2. Jeśli przyszedłeś na egzamin, to nie rejteruj spod drzwi. Nie bój się poznać siły swego intelektu. Nie każdego, jak tylko zaczyna myśleć, od razu głowa boli.
  3. Ubierz się odpowiednio. Egzaminator z pewnością Cię nie przyjmie, jeśli uzna, że wyskoczyłeś właśnie na piwko, a do niego wpadłeś przechodząc. Zważywszy, że niektórzy panowie nie rozumieją słowa „odpowiednio” komunikuję, że jeśli masz na sobie dżinsowe portki, sweterek lub koszulę bez krawata, to w takim stroju możesz udać się co najwyżej na egzamin na kartę rowerową albo na wieczorek poetycko-muzyczny.
  4. Nie przychodź też w okryciu wierzchnim, bo to nie sklep, poczekalnia dworcowa czy noclegownia.
  5. Oczekując na egzamin nie wydzieraj się wniebogłosy ani nie wydawaj oślich ryków, nie mówiąc już o dźwiękach, co do których Egzaminator nie może wyjść z zadziwienia, że mogą pochodzić z ludzkiej krtani. Nie jesteś ani w zoo, ani na rykowisku, ani na meczu piłkarskim.
  6. Nie żuj gumy. Nie jesteś krówskiem na pastwisku, które musi przeżuwać treść żołądkową, a Egzaminator nie jest weterynarzem.
  7. Nie ociągaj się z wejściem do gabinetu, chyba że nie chcesz mieć czasu na przygotowanie się. Egzaminator jest wprawdzie człowiekiem uprzejmym, ale nie do tego stopnia, by czekać, aż skończysz odmawiać różaniec albo szukać Cię po korytarzu.
  8. Z Egzaminatorem rozmawiaj jak uczeń z mistrzem, a nie jak Polak z Polakiem.
  9. Odpowiadając, nie przemeblowuj gabinetu ani nie przysuwaj się do biurka Egzaminatora (nawet gdy jesteś kobietą). Nie przyszedłeś do spowiedzi a biurko to nie konfesjonał.
  10. Podczas egzaminu niech Cię ręka boska broni przed korzystaniem ze ściągi, krótkofalówki lub samopomocy chłopskiej. Nie pomagaj też sobie swojskim słówkiem „k…” oraz pochodnymi. I nie powtarzaj w kółko: „Po kiego na ten egzamin przyszłem?”
  11. Wiedz, że Egzaminator jest Ci po ojcowsku życzliwy – choć być może na to nie wygląda – ale nie będzie się bawić w dobrego wujaszka. Masz w końcu swojego.
  12. Otrzymawszy pytania, nie dziw się, że wolałbyś dostać wszystkie pozostałe, tylko właśnie nie te (prawo Murphy’ego).
  13. Nie proś o pytania dodatkowe. Egzamin polega m.in. na tym, by znaleźć luki w Twoich wiadomościach, a nie wiadomości w lukach.
  14. Jeśli nie jesteś przygotowany, wyznaj to Egzaminatorowi od razu. Pamiętaj, że dobrowolne i szczere przyznanie się do winy, to okoliczność łagodząca w każdym postępowaniu dyscyplinarnym.
  15. Skoro się tylko uczyłeś, lecz nie nauczyłeś, to nie mów tego Egzaminatorowi. Czy uważasz, że nie jest on człowiekiem dostatecznie rozgarniętym, aby sam się w tym nie zorientować? Toteż dwója nie oznacza, że nic nie umiesz. Umiesz, tyle że niedostatecznie.
  16. Odpowiadając, mów precyzyjnie, dobitnie i przekonująco. Nie wstydź się błysnąć intelektem. Wyzbądź się fałszywej skromności.
  17. Przystępując do odpowiedzi zacznij od sprecyzowania istoty problemu. Jeśli więc omawiasz jakieś XX-wieczne zagadnienie, to nie zaczynaj od czasów potopu. Po co Egzaminator ma o Tobie myśleć, że lawirujesz? Jeżeli zaś istoty tej nie umiesz, vide przykazanie 14.
  18. Nie kieruj się maksymami: „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem:; „Błogosławieni cisi albowiem ich będzie Królestwo Niebieskie”; „Im mniej wiesz, tym krócej będziesz przesłuchiwany”, choć są one prawdziwe, a zwłaszcza ta ostatnia.
  19. Nie lej wody. Czyż nie wiesz, że zajmuje ona ok. 70% powierzchni kuli ziemskiej? A poza tym, z próżnego i Salomon nie naleje…
  20. Nie zawstydzaj Egzaminatora, schlebiając mu. Nie używaj więc zwrotów w rodzaju: „Jak dowodzą Pańskie dzieła”; „Pańskie genialne koncepcje”; „Jedynie słuszny jest Pański pogląd”. Egzaminator jest człowiekiem skromnym, choć zapewne na takiego nie wygląda.
  21. Jeśli z wyglądu przypominasz mężczyznę – choć Egzaminator często ma po temu uzasadnione wątpliwości – to nie dukaj, nie stękaj, nie wzdychaj rozdzierająco ani nie popłakuj. Miej litość nad Egzaminatorem i nad samym sobą. Pociesz się, że ani w wojsku, ani podczas kolędy nikt o tak trudne rzeczy pytać Cię nie będzie.
  22. Jeśli natura stworzyła Cię kobietą, możesz Egzaminatora kokietować. Ale nie wolno Ci – niewiasto płocha – czynić mu wyrzutów, zasypywać pretensjami, urządzać mu scen, wpadać w histerię, dostawać spazmów, ani objawiać rozdrażnienia podyktowanego DSP (dysforyczny syndrom premenstruacyjny). Pociesz się, że powetujesz to sobie z nawiązką po wyjściu za mąż. A co dopiero jak zostaniesz teściową!
  23. Nie nauczyłeś się, ponieważ byłeś chory, nieszczęśliwy, pokrzywdzony, zbolały, lub zrozpaczony. Miałeś kłopoty z szefem, żoną (mężem), teściową, trzódką niebożątek, szwagrem lub plebanem. Wypadł Ci szpital, pielgrzymka, kolęda, poligon, remanent, podorywka lub świniobicie. Bądź pewien, że Egzaminator szczerze Ci współczuje – choć pewnie i na to nie wygląda – ale oceny pozytywnej za to Ci nie postawi.
  24. Oblawszy egzamin, nie wiń za to Egzaminatora, lecz siebie. Pamiętaj, że to nie on Cię oblał, tylko to Ty oblałeś.
  25. Oblawszy egzamin poprawkowy, nie przejmuj się nadmiernie. Na pewno jesteś dobry w innych dziedzinach. Einstein też oblewał egzaminy. Kto wie, może Ty będziesz drugim Einsteinem?
  26. Jeśli otrzymasz ocenę pozytywną – za wiadomości i sposób ich przekazania – to nie całuj Egzaminatora po rękach, nie rzucaj mu się do nóg, a kiedy już jesteś na korytarzu, to vide przykazanie 5.
  27. Take it easy and keep smiling. Ostatecznie niewykluczone, że niebawem nastąpi koniec świata.

Z życzeniami powodzenia,

Wasz szczerze Wam oddany Egzaminator

Prof. Ryszard M. Małajny